Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.
Nie ma możliwości, by słuchanie tej płyty nazwać przyjemnym – spowodowane jest to nie tylko surowością utworów, które brzmią, jakby były nagrywane na dyktafonie, ale też zachrypniętym, łamiącym się głosem Johna. Szczególnie w dwóch ostatnich utworach, I Can’t See Until I See Your Eyes i Estress, słychać, jak bardzo wyniszczony jest jego organizm i jak blisko mu do kompletnego, zarówno fizycznego, jak i psychicznego, rozpadu.

Recenzja płyty Smile From the Streets You Hold Johna Frusciante.
Reposted byjohnfruscianterockspiritjointskurwysynredhotchilipeppers
Czy na TROWFTD słychać duchy? To zależy, jak głęboko zechcesz się wsłuchać. Jedno jest pewne: ta płyta rzeczywiście jest oczyszczeniem – została skomponowana przez człowieka wyzwalającego się. Jest niejako próbą zaprezentowania, czy nawet uporządkowania swoich przeżyć. John wielokrotnie powtarzał, że nie żałuje nawet najgorszych doświadczeń, ponieważ właśnie te szczególnie złe doświadczenia najbardziej go ubogaciły.

Recenzja płyty To Record Only Water For Ten Days Johna Frusciante.
Reposted byrockspiritjohnfrusciantejointskurwysynredhotchilipeppers
Dziennikarz: Bierzesz heroinę. Co ona dla ciebie znaczy?
John: To po prostu sposób, by upewnić się, że pozostajesz w kontakcie z pięknem, zamiast pozwalać na to, by brzydota tego świata zepsuła twoją duszę.

O pięknie Johna Frusciante.
Reposted byrockspiritjohnfrusciantejointskurwysynredhotchilipeppersvstane
Nic nie jest w stanie przygotować słuchacza na tę płytę. Żadne słowa nie są w stanie ostrzec przed jej zawartością, opisać jej piękna, brzydoty ani klimatu. Mamy tutaj chore wrzaski, mamy kosmiczny bulgot, mamy nieoczekiwane zmiany tempa, mamy mandolinę i bałałajkę, mamy gitarową solówkę puszczoną od końca. Materiał podzielony jest na dwie części. Pierwsza zawiera ekscentryczne, ale tworzące spójną całość kompozycje, druga składa się prawie wyłącznie z improwizacji na gitarze akustycznej. Wszystko spowite jest całunem rozchwiania psychicznego.

Recenzja płyty Niandra LaDes and Usually Just a T-Shirt Johna Frusciante.
Reposted byrockspiritjohnfruscianteredhotchilipeppersladypsychosexyPorannyxwyczesanagitarax
Chciałabym opowiedzieć Ci historię. Podzielić się nią z Tobą. Czy raczej, pozwolić jej opowiedzieć się poprzez mnie (ona porusza teraz moimi palcami). W tym momencie ta historia jest dla mnie pełna i klarowna, lecz, by taką się stała, klarowała się przez pełen miesiąc (niesamowity, wyjątkowy, piękny, momentami przerażający, ale nie zamieniłabym go na nic z tego świata, żadnej sekundy, żadnej chwili; miesiąc nocnych podróży i zbliżeń z Johnem Frusciante, będący apogeum nieustającego, kilkunastomiesięcznego narkotycznego haju), a jednocześnie za każdym razem oświeca i olśniewa.

Stwarzanie świata z Johnem Frusciante.
Reposted byrockspiritjohnfrusciantejointskurwysynredhotchilipeppers
W jednej chwili – w 46 sekundzie – stała się dla mnie Smells Like Teen Spirit, Nothing Else Matters i Stairway to Heaven połączonym w jedno; uderzyła głębiej i mocniej (myślałam, że to niemożliwe), niż mój hymn wszechrzeczy, Heroes Davida Bowie. Nie pamiętam, kiedy ostatnio czułam równie silne emocje wywołane muzyką… W zasadzie to nie pamiętam, kiedy cokolwiek aż tak mną wstrząsnęło, aż tak do mnie przemówiło, okazało się aż tak mi bliskie.

O Emptiness Johna Frusciante.
Reposted byjohnfruscianterockspiritredhotchilipeppersjointskurwysyn
Nie ma możliwości, by słuchanie tej płyty nazwać przyjemnym – spowodowane jest to nie tylko surowością utworów, które brzmią, jakby były nagrywane na dyktafonie, ale też zachrypniętym, łamiącym się głosem Johna. Szczególnie w dwóch ostatnich utworach, I Can’t See Until I See Your Eyes i Estress, słychać, jak bardzo wyniszczony jest jego organizm i jak blisko mu do kompletnego, zarówno fizycznego, jak i psychicznego, rozpadu.

Recenzja płyty Smile From the Streets You Hold Johna Frusciante.
Reposted byjohnfruscianterockspiritjointskurwysynredhotchilipeppers
Czy na TROWFTD słychać duchy? To zależy, jak głęboko zechcesz się wsłuchać. Jedno jest pewne: ta płyta rzeczywiście jest oczyszczeniem – została skomponowana przez człowieka wyzwalającego się. Jest niejako próbą zaprezentowania, czy nawet uporządkowania swoich przeżyć. John wielokrotnie powtarzał, że nie żałuje nawet najgorszych doświadczeń, ponieważ właśnie te szczególnie złe doświadczenia najbardziej go ubogaciły.

Recenzja płyty To Record Only Water For Ten Days Johna Frusciante.
Reposted byrockspiritjohnfrusciantejointskurwysynredhotchilipeppers
Dziennikarz: Bierzesz heroinę. Co ona dla ciebie znaczy?
John: To po prostu sposób, by upewnić się, że pozostajesz w kontakcie z pięknem, zamiast pozwalać na to, by brzydota tego świata zepsuła twoją duszę.

O pięknie Johna Frusciante.
Reposted byrockspiritjohnfrusciantejointskurwysynredhotchilipeppersvstane
Nic nie jest w stanie przygotować słuchacza na tę płytę. Żadne słowa nie są w stanie ostrzec przed jej zawartością, opisać jej piękna, brzydoty ani klimatu. Mamy tutaj chore wrzaski, mamy kosmiczny bulgot, mamy nieoczekiwane zmiany tempa, mamy mandolinę i bałałajkę, mamy gitarową solówkę puszczoną od końca. Materiał podzielony jest na dwie części. Pierwsza zawiera ekscentryczne, ale tworzące spójną całość kompozycje, druga składa się prawie wyłącznie z improwizacji na gitarze akustycznej. Wszystko spowite jest całunem rozchwiania psychicznego.

Recenzja płyty Niandra LaDes and Usually Just a T-Shirt Johna Frusciante.
Reposted byrockspiritjohnfruscianteredhotchilipeppersladypsychosexyPorannyxwyczesanagitarax
Chciałabym opowiedzieć Ci historię. Podzielić się nią z Tobą. Czy raczej, pozwolić jej opowiedzieć się poprzez mnie (ona porusza teraz moimi palcami). W tym momencie ta historia jest dla mnie pełna i klarowna, lecz, by taką się stała, klarowała się przez pełen miesiąc (niesamowity, wyjątkowy, piękny, momentami przerażający, ale nie zamieniłabym go na nic z tego świata, żadnej sekundy, żadnej chwili; miesiąc nocnych podróży i zbliżeń z Johnem Frusciante, będący apogeum nieustającego, kilkunastomiesięcznego narkotycznego haju), a jednocześnie za każdym razem oświeca i olśniewa.

Stwarzanie świata z Johnem Frusciante.
Reposted byrockspiritjohnfrusciantejointskurwysynredhotchilipeppers
W jednej chwili – w 46 sekundzie – stała się dla mnie Smells Like Teen Spirit, Nothing Else Matters i Stairway to Heaven połączonym w jedno; uderzyła głębiej i mocniej (myślałam, że to niemożliwe), niż mój hymn wszechrzeczy, Heroes Davida Bowie. Nie pamiętam, kiedy ostatnio czułam równie silne emocje wywołane muzyką… W zasadzie to nie pamiętam, kiedy cokolwiek aż tak mną wstrząsnęło, aż tak do mnie przemówiło, okazało się aż tak mi bliskie.

O Emptiness Johna Frusciante.
Reposted byjohnfruscianterockspiritredhotchilipeppersjointskurwysyn
Nie ma możliwości, by słuchanie tej płyty nazwać przyjemnym – spowodowane jest to nie tylko surowością utworów, które brzmią, jakby były nagrywane na dyktafonie, ale też zachrypniętym, łamiącym się głosem Johna. Szczególnie w dwóch ostatnich utworach, I Can’t See Until I See Your Eyes i Estress, słychać, jak bardzo wyniszczony jest jego organizm i jak blisko mu do kompletnego, zarówno fizycznego, jak i psychicznego, rozpadu.

Recenzja płyty Smile From the Streets You Hold Johna Frusciante.
Reposted byjohnfruscianterockspiritjointskurwysynredhotchilipeppers
Czy na TROWFTD słychać duchy? To zależy, jak głęboko zechcesz się wsłuchać. Jedno jest pewne: ta płyta rzeczywiście jest oczyszczeniem – została skomponowana przez człowieka wyzwalającego się. Jest niejako próbą zaprezentowania, czy nawet uporządkowania swoich przeżyć. John wielokrotnie powtarzał, że nie żałuje nawet najgorszych doświadczeń, ponieważ właśnie te szczególnie złe doświadczenia najbardziej go ubogaciły.

Recenzja płyty To Record Only Water For Ten Days Johna Frusciante.
Reposted byrockspiritjohnfrusciantejointskurwysynredhotchilipeppers
Dziennikarz: Bierzesz heroinę. Co ona dla ciebie znaczy?
John: To po prostu sposób, by upewnić się, że pozostajesz w kontakcie z pięknem, zamiast pozwalać na to, by brzydota tego świata zepsuła twoją duszę.

O pięknie Johna Frusciante.
Reposted byrockspiritjohnfrusciantejointskurwysynredhotchilipeppersvstane
Nic nie jest w stanie przygotować słuchacza na tę płytę. Żadne słowa nie są w stanie ostrzec przed jej zawartością, opisać jej piękna, brzydoty ani klimatu. Mamy tutaj chore wrzaski, mamy kosmiczny bulgot, mamy nieoczekiwane zmiany tempa, mamy mandolinę i bałałajkę, mamy gitarową solówkę puszczoną od końca. Materiał podzielony jest na dwie części. Pierwsza zawiera ekscentryczne, ale tworzące spójną całość kompozycje, druga składa się prawie wyłącznie z improwizacji na gitarze akustycznej. Wszystko spowite jest całunem rozchwiania psychicznego.

Recenzja płyty Niandra LaDes and Usually Just a T-Shirt Johna Frusciante.
Reposted byrockspiritjohnfruscianteredhotchilipeppersladypsychosexyPorannyxwyczesanagitarax
Chciałabym opowiedzieć Ci historię. Podzielić się nią z Tobą. Czy raczej, pozwolić jej opowiedzieć się poprzez mnie (ona porusza teraz moimi palcami). W tym momencie ta historia jest dla mnie pełna i klarowna, lecz, by taką się stała, klarowała się przez pełen miesiąc (niesamowity, wyjątkowy, piękny, momentami przerażający, ale nie zamieniłabym go na nic z tego świata, żadnej sekundy, żadnej chwili; miesiąc nocnych podróży i zbliżeń z Johnem Frusciante, będący apogeum nieustającego, kilkunastomiesięcznego narkotycznego haju), a jednocześnie za każdym razem oświeca i olśniewa.

Stwarzanie świata z Johnem Frusciante.
Reposted byrockspiritjohnfrusciantejointskurwysynredhotchilipeppers
Dziennikarz: Bierzesz heroinę. Co ona dla ciebie znaczy?
John: To po prostu sposób, by upewnić się, że pozostajesz w kontakcie z pięknem, zamiast pozwalać na to, by brzydota tego świata zepsuła twoją duszę.

O pięknie Johna Frusciante.
Reposted byrockspiritjohnfrusciantejointskurwysynredhotchilipeppersvstane
Nic nie jest w stanie przygotować słuchacza na tę płytę. Żadne słowa nie są w stanie ostrzec przed jej zawartością, opisać jej piękna, brzydoty ani klimatu. Mamy tutaj chore wrzaski, mamy kosmiczny bulgot, mamy nieoczekiwane zmiany tempa, mamy mandolinę i bałałajkę, mamy gitarową solówkę puszczoną od końca. Materiał podzielony jest na dwie części. Pierwsza zawiera ekscentryczne, ale tworzące spójną całość kompozycje, druga składa się prawie wyłącznie z improwizacji na gitarze akustycznej. Wszystko spowite jest całunem rozchwiania psychicznego.

Recenzja płyty Niandra LaDes and Usually Just a T-Shirt Johna Frusciante.
Reposted byrockspiritjohnfruscianteredhotchilipeppersladypsychosexyPorannyxwyczesanagitarax
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl